Dlaczego warto pisać właśny nekrolog?

Miałem zaszczyt byc gościem blogu www.lepiejteraz.pl/ prowadzony przez Radosława Budnickiego, gdzie rozmawialiśmy o biznesiue oraz o życiu jako Anglik mieszkający w Polsce.

Z wywiadu dowiecie się m.in:

  1. Dlaczego Polacy są słabymi prelegentami?
  2. Za co kocha Polskę i co podziwia w naszym narodzie?
  3. Czy warto korzystać z mentora?
  4. Jakie błędy robią Polacy przy poszukiwaniu pracy i jak można je naprawić?
  5. Dlaczego już nie pije i prowadzi bardzo spokojne życie?
  6. O czym pisze książkę?
  7. Jak nauczył się tak dobrze mówić po polsku? ( zdradził konkretne metody i triki)
  8. Jak time management może pomóc w osiągnięciu sukcesu?
  9. W który roku planuje umrzeć i dlaczego napisał własny nekrolog?

Zapraszam🙂

Wywiad w Telewizji…

Temat Brexit był dosyć owocny dla mnie, jeśli chodzi o liczbę wywiadów w polskich mediach. Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, polecam ten wywiad. Odpowiem na pytanie takie, czy Brytyjczycy mieszkający w Polsce powinną się bac Polaków?

W przyszłym tygodniu mam nowy artykuł dla was. Jako Brytyjczyk w Polsce piszę dlaczego sądzę, że Polacy są słabymi prelegentami. Dodatkowo udostępnię klip w j. angielskim, dlaczego jako Anglik kocham Polskę.
Pozdrawiam!

 

 

10 Powodów Kochać Polskę

Nagrywałem dla Polaków 10 powodów, dlaczego kocham Polskę. Już został hitem w internecie na Facebooku… (14,000 odsłoń w jednym tygodniu, oj tam). Film na facebooku tutaj – https://www.facebook.com/PaddislawWedrowniczek/videos/880284375417348/

Piszesz e-maile po angielsku? Nie popełniaj tych błędów

Przyjechałem do Polski z Wielkiej Brytanii w 2010 r. i szybko zorientowałem się, że polska kultura biznesowa bardzo różni się od brytyjskiej. Sztuka pisania e-maili to dla Brytyjczyków ważny element budowania relacji z kolegami lub klientami. Tymczasem, korespondując z Polakami zauważyłem, że robią bardzo dużo błędów kiedy piszą po angielsku.

Oto 8 przykładów, pokazujących grzechy Polaków, które popełniają, kiedy piszą do biznesowych partnerów po angielsku. 
Artykuł napisany przeze mnie dostępny na stronie Business Insider Polska http://businessinsider.com.pl/strategie/kariery/jak-pisac-maile-po-angielsku-najczestsze-bledy-w-e-mailach/0l1gbjk

Stracony Wątek – Pomóż!

Zacząłem niedawno nową pracę w fajnej polskiej firmie w Warszawie, a tam jestem jednym obcym pracownikiem. Choć pracujemy dla zagranicznych firm, to znaczy, że większość naszych spotkań jest prowadzony w języku polskim. W poprzedniej firmie, bym powiedział tylko połowa (bo kolega z Anglii nadal się uczy Polskiego) była prowadzona w ten sposób.

Jak rozmawiam o sobie z kimś, to często o tych samych tematach, używając tych samych słów. Natomiast w kontekście służbowym, spotkania mogą być na wiele różny tematy, z nowymi, nieznanymi słowami lub osobami. Szybciej muszę myśleć, nie tylko żeby zrozumieć i kształcić swoją opinię, ale też powiedzieć co mam na myśli.

W pierwszych dniach wracałem z pracy kompletnie wyczerpany i znokautowany! Była niespodzianka ponieważ w poprzedniej pracy też prowadziliśmy spotkania w języku polskim, rozmawialiśmy między sobą w języku polskim, i w ogóle miałem wrażenie, że, choć nadal nie mówię lub piszę bezbłędnie, dałem radę wreszcie w tym języku.

To poczucie chyba chodzi o poziom częstości w używaniu. W skrócie, jeśli skoczysz od 50% czasu do 90% czasu w nowym języku, jest to pewny i znaczny krok. Zdecydowanie wymaga więcej koncentracji żebym wracał uwagę na moje błędy i zachęca mnie, żeby pracować dalej nad tym.

Wczoraj nawet napisałem metaforę na to moje obecne poczucie. Mam nadzieję, że rozumiecie co mam na myśli.

Czuję się jak gruby facet chodzący na niekończące drugą do szczytu. Im więcej chodzę, im więcej schudnę, tym lepiej i szybciej idę. To dobry postęp. Spojrzę poza siebie i jestem dumny, że tak daleko szedłem. Brawo. Ale wtedy spojrzę przed sobą, i szybko wiem, że nadal mam daleko do szczytu.

100% pracy w j. polskim pewnie się opłaca. W piątek oglądałem mecz z kumplami, których nie widziałem przez jakiś czas. Nagle w trakcie rozmowy zorientowałem, że nawet nie myślałem, co mówiłem (może i tak bo gadaliśmy o głupotach, ale nie sądzę). Mówienie w języku polskim częściej jest to dla mnie, nie trudne, ale naturalne. Kiedyś, nawet osiemnaście miesiąc temu, dla mnie było ciężkie. Musiałem skupić ostrożnie na wszystko co ta druga osoba mówiła, czując pewny poziom stresu. Jak byłem w grupie osób było mi bardziej trudno, szczególnie bo ludzie mówią w bardziej potocznym stylu w grupach, i szybciej.

Ale druga strona zawsze jest. Coraz więcej czuję się, jak stracę czegoś kiedy mówię w swoim języku ojczystym. To znaczy, że jak gadam z braćmi lub kumplami jak jestem w Anglii, mam wrażenie, że oni mówi szybciej i w bardziej zabawnym stylu. I to fakt, u mnie mówię w pracy, w domu oraz z przyjaciółmi tylko po polsku. To znaczy, że znacznie mało mówię w j. angielskim w ciągu dnia. Dobrze teraz wiem, dlaczego moja Babcia, po sześćdziesięciu latach w Anglii, słabo czasami mówiła po szwedzku. If you don’t use it, you lose it, jak Anglicy mówią. A kiedyś byłem tak dumny i szczęśliwy z mojego poziomu języka angielskiego. Śpiewałem w nim, pisałem w nim, bawiłem się z niego. Trochę mi przykro, że tak wyjdzie, ale takie są skutki życia jako obcokrajowiec.

Na szczęście wszyscy w pracy są mili, nasi klienci wybaczą mnie kiedy, czasami – nie, nawet bym powiedział nadal często – mylę się, stracę wątek, nie potrafię wyrazić to co chcę powiedzieć. Oni są cierpliwi. Pewnie Polacy są dumni, że ktoś chce uczyć się ich języku. Nie mogę wyobrażać sobie życie w tym kraju bez niego, to temat o którym gadałem w ostatnim vlogu.

Więc tak, w pół godzinie napisałem ponad pięćset słów w obcym języku – tego nigdy nie wyobrażałem sobie pięć lat temu. Do jakiego wniosku dojdę po tym ostatnim doświadczeniu? Im więcej jesteś poza twoją strefą komfortową, tym bardziej się uczysz, poprawisz i zmieniasz. Więc dawaj dawaj! Głowa do góry i idziemy do przodu.

Czy obcokrajowcy powinni się uczyć polskiego?

Hallo hallo,

Przez jakiś czas nie nagrywałem filmiki na YouTubie, ale nie martwcie się, już wróciłem do tego. W tym vlogu mówię w obronie jednego obcego dziennikarza mieszkającego w Polsce który został krytykowany za fakt, że jeszcze nie mówi biegle po polsku.

Dla mnie nagrywając takie ‚vpisy’ to świetnie przygotowanie na rozmowy z medią lub z kanałami telewizyjnymi – liczysz na każde słowo, nie ma miejsca dla błędów, trzeba myśleć szybko, pewnie szybciej niż mówisz🙂 Już oglądałem kilkakrotnie aż boli mnie słuchać tych błędów, ale wiem, że je popełnię i dla mnie, jak dla każdego uczenia, ta świadomość jest ważnym elementem uczenia się. Jeśli unikamy błędów, unikamy możliwość nauczenia się.

Każdym razie, dziękuję za oglądanie i proszę o Waszą opinię na ten temat.

Odpowieść o Trzech Urzędach – wrażenie urzędów z punktu widzenia Obcokrajowca

Od lat większość Polaków, jak mówi o urzędach, powtarza mnie te same zdania ‘ja nie poradzę sobie’ lub ‘oni mówią w innym języku’ ‘tam ci urzędnicy są straszni’ – problemy w urzędach jest to Polskie, wiemy tego. Dobrze pamiętam moją pierwszą wizytę do urzędu w Ursynowie żeby zarejestrować jako obcokrajowiec pracujący w Polsce. Na szczęście obecna była moja (była) dziewczyna która mi pomogła załatwić wszystko, ale od razu miałem wrażenie, że polskie urzędy i mnie nie będziemy cieszyć z dobrych stosunków, i tak w ostatnich latach wyszło.

NIP-3 copy2Ukochany obcokrajowiec, cokolwiek zrobisz w Polsce, nie zgub ten dokument!

E-Urząd. Cud cudu?

Dlatego byłem trochę w szoku dwa tygodni temu jak miałem okazję odwiedzić trzech urzędów po kolei. Chcąc założyć moją własną działalność gospodarczą, czytałem w internecie, że w dzisiejszych czasach da się robić wszystko online. Cud! Najpierw trzeba założyć konto w systemie ePUAP, który wymaga wizyty do urzędu wraz z dokumentami tożsamości. Więc ‘offsky’ poszedłem na urząd broniony z prawie każdym ważnym dokumentem mojego życia (ile razy byłem w urzędzie, dopóki dowiedziałem się, ze zgodnie z Ustawą XX że bez potrzebnego pieczonego dokumentu potwierdzającego wzrostu babci mojej matki, hmm, proszę pana, to się nie da, trzeba wracać) i o ile byłem w szoku jak sprawę została tak szybko załatwioną (bo pewnie w urzędach załatwimy sprawy). Pani miła i sympatyczna, proces trwał maksymalnie pięć minut. I już. Potem zdecydowałem, że – skoro mam wszystkie dokumenty – również dobrze by był zameldować na adresie mojego nowego mieszkania. Zapytałem Pani na recepcji, czy w tutejszym urzędzie. ‘Nie wiem proszę Pana, nie robimy tutaj’ ale – wcale nie zniechęcony – przyszedłem przez ulicę do drugiego urzędu. Tam nie było informacji ani takich biletów, więc najpierw wędrowałem przez ten urząd szukając odpowiednego biura. Bez sukcesu. Kurcze, ale jestem przekonany, że w tym urzędzie się zamelduje.

Polski Ruch

Wtedy dokonałem czegoś, którego nigdy nie robiłbym w Wielkiej Brytanii gdybym tam pozostał, coś który mnie udowodni, że długo byłem w Polsce. Widząc, że jeden pokój miał tablicę z zdaniami ‘sprawy lokalne’ lub coś takiego, i że czekający na niego byli obcokrajowcy którzy pewni nie mówili po polsku, wypychałem bez wstydu (Prawdziwi Brytyjczycy po prostu nigdy nie tak robią, wolelibyśmy umrzeć niż wypychać) i powiedziałem Pani pracującą – czy jestem w odpowiednym miejscu i co mam zrobić. Z jej pomocą szybko ogarnąłem sobie, że faktycznie mam jechać do trzeciego urzędu na Nowogrodzkiej. No i tak zrobiłem. Kolejny raz, czekałem pięć minut. System biletów i ekran który wisi na ścianie daje mi pewność, że zaraz będę obsługiwany, więc czekam bez problemu. A wtedy to ja. Pan – bardzo miły, bardzo szybko robi całe zameldowanie i nawet dał mi komplement o mojej koszulce! Wtedy dobrowolnie sugerował, żebym rejestrował mój samochód w miejscach parkingowych lokalnych. Czemu nie? Skoro tak szybko idzie wszystko, czekałem w kolejnym kolejce do tego oddziału. Znowu Pani strasznie miło i profesjonalne zachowuje, sprawę znowu załatwiona w szybkim tempie. Opłaty za samochód można zrobić online. Skoro ciągle same sukcesy urzędowe, myślałem o otrzymaniu Karty Warszawiaka ale Pani pracująca w tej kasie mi mówi, że niestety nie mam odpowiedniego dokumentu. Cóż!

bez wizyt do urzedu

Życie bez wizyt do urzędu – dream on!🙂

Byłem pod wrażeniem z zmianą w poziomach grzeczności oraz w szybkości dokonania wszystkich procesów, szczególnie z zameldowaniem, które pamiętam jako bolesny proces dla obcokrajowców kiedy zrobiłem na czas określony na Ochocie. Może miałem po prostu fart, ale w moich wspomnieniach robiąc takie rzeczy w urzędach nigdy nie był aż tak łatwo. Dlatego jak dowiedziałem się, że można zrobić cały proces założenia działalności gospodarczej w systemie online, tak zachęcony byłem – Polska idzie do przodu po prostu!! I jest to kluczowy element naszego narodowego rozwoju, bo już w Estonii lub w Wielkiej Brytanii wizja Ministra Morawieckiego w swoim planie ‘życie bez wizyt do urzędu’ mniej więcej można już robić (w Wielkiej Brytanii wszystkie procesy i systemy rządowe od prowadzenia firmy do rejestrowania noworodek można zrobić na jeden stronie gov.uk. Strona nie jest ładna, ale jest prosta, i bardzo prosto napisana). To znaczy, że tam w tych krajac łatwiej żyć, prowadzić biznes i rozwiązać problemów. Mam nadzieję, że realizujemy tego projektu w naszym kraju i jak najszybciej. Niestety, kiedy ostatnio spędziłem prawie 10 godzin sam siedząc przy komputerze w systemach e-CEIDG lub e-Zusie, które – ze względu na funkcjonalność, user experience, bugs itd. – nie jestem do końca przekonany, że jesteśmy jeszcze na tym poziomie. Ale w ogóle jestem bardziej pozytywnie o ulepszeniu w urzędach oraz możliwości dokonania procesy online. Damy radę! Tego nigdy nie wyobrażałbym sobie ponad szczęść lat temu, jak wprowadziłem do Polski.

Dlaczego Polska potrzebuje imigrantów?

Dużo piszę o imigracji i wiadomo – jestem brytyjskim imigrantem mieszkającym w Polsce. Nie ma wielu z nas (choć statystyki pokazują, że mamy około 40 – 60,000 Brytolów w Polsce) i w czerwcu będą wybory na temat członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. In czy out? Kto wie, mam mniej pewności niż kiedyś, że pozostajemy. Dlatego częściej piszę na temat ostatnio, bo bardzo interesuję byciem imigrantem w tym kraju, w kraju emigrantów, szczególnie, że względu na liczbę Polaków na Wyspach oraz opinię Brytyjczyków o Polakach (głównie – przy okazji – pozytywna)

Ale niedawno przeczytałem bardzo ciekawy raport OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) na temat Polski (można pobierać tutaj) i jeden obraz dla mnie – choć nic nowego – zaskoczyło mnie.

imigracja 1

Odsetek pracujących Polaków będzie aż do 40% mniej w ciągu 2015 – 2060. To będzie miał ogromny wpływ na nasz PKB, na ZUS i OFE, na możliwości rozwoju dla naszych przedsiębiorców itd itd. Jeśli trwa w ten sposób, Polska będzie miała populację 32 milionów osób w 2050.

Jestem przedsiębiorcą, to znaczy, że jedno z wielu wyzwań prowadzenia firmy to znaleźć i zatrudnić utalentowanych, motywowanych osób, które mogą dołączyć do mojej firmy. Jest o wiele raz trudniejszy niż myślałbyś. Wiadomo, że temat emigracji jest i pozostaje popularna wśród polityków, ale zawsze mi się zdziwi, że prawie nic nie mówimy jako naród na temat imigracji do Polski. Jakim narodem chcemy być? Czy jesteśmy otwarci czy zamknięci? Ile imigrantów chcemy w nasym kraju?  Gdzie na świecie są prowadzone dobre, zdrowe prawa imigracyjne?  Jak asymilować imigrantów, żebyśmy unikali problemów francuzów oraz innych państw, gdzie imigranci mieszkają w cześcio-zamkniętych ‘gettach’ społecznych?  Jakie są skutki takich decyzji? Czy chcemy wrócić do drugiej Rzeczpospolitej, gdzie Polska była jedna z najbardziej różnorodnych krajów europejskich?

 

Jestem przekonany z benefitów imigracji  – jako imigrant musiałem bardzo ciężko pracować, aby stać na własne nogi i przeżyć w tym kraju. Projekt który ja prowadzę ma około dwudziestu pracowników/osób zatrudnionych. Jestem bardzo z tego dumny, bo wiem jaka długa i trudna była ta droga dla mnie w ostatnich pięciu latach. Dokładnie ta sama sytuacja w Wielkiej Brytanii się dzieje, gdzie około 60,000 Polaków założyło firmy i też poradzą sobie – bo muszą. Znam kilku z tych Polaków i wiem dobrze, że jesteśmy słabsi ze względu na ich brak.

Właśnie statystyki nam pokazują, że liczba imigrantów do Polski rośnie (anegdotycznie, widzę coraz więcej obcokrajowców z Hiszpanii lub Włoch na ulicach Warszawy, i koledzy pracujący w szkołach językowych twierdzą, że jest ich wielu nagle). OECD ma na ten temat kolejny obrazek:

imigration and emigration

Jeśli u nas dobrze idzie, zostajemy automatycznie krajem atrakcyjnym dla innych. Wiem, że automatycznie będzie wielu Polaków mówiących, że ‚my nie chcemy takich obcych’ ale spójrzmy jeszcze raz na ten pierwszy obraz. Czy to jest problem rządu? Tak zdecydowanie. Ale rząd pracuje dla Nas wszystkich. Nie możemy tylko mieć nadzieję, że tę dziurę wypełnimy z ludźmi z Białorusi lub Ukrainy.  Czy możemy zamknąć nasze granice totalnie? Nie, wcale nie możemy – więc pytania nie jest tak czy nie, tylko jak i co.
Nie mówię, że mam wszystkie odpowiedzi na te pytania, ale wiem, że mamy problem i sądzę, że Polska powinna zaczynać o tym dyskutować. Jeśli nie dzisiaj – nie będziemy konkurować jako kraj, jak firmy, jutro. Wydaje mi się natomiast że – nie mówiąc o zmianach wewnętrznych dla obecnych mieszkańców Polski –  powinniśmy być atrakcyjnym krajem dla dobrze wykształconych inteligentnych osób od całego świata, niezależnie z kraju pochodzenia. Jesteś dobrym developerem indyjskim z niezwykłym talentem w grach komputerowych? Fajnie, u nas w Polsce potrzebujemy takich. Lekarz z Syrii? Tak chętnie. Inżynier budowlany z Argentyny? Witaj w gronie. W ten sam sposób Stany Zjednoczony jest nadal najbardziej atrakcyjnym krajem, do którego imigranci chcą wprowadzić. USA potrzebuje i zbiera talentu od całego świata. My też powinniśmy wymyślić, jak możemy coś takiego zrobić w naszym polskim stylu – zasłuży nam wszystkim.

Dlaczego kocham Polskę?

Kocham Polskę dla wielu różnych powodów, w tym wpisie chcę wam pokażać zdjęcia, które mi przypominać, dlaczego kocham ten kraj.

DSC_1235

Prawdziwy szacunek dla starszych

DSC_0149

Lato nad Wisłą

DSC_0057.JPG

Upamiętnienie naszych byłych

DSC_0485.JPG

Ładne ulicy i stare domy

DSC_0162.JPG

Najlepszy chleb na całym świecie